BAJKI DLA DOROSŁYCH

Czytanie bajek w języku angielskim i francuskim.

 

Czytanie bajek w języku obcym, czyli jak połączyć przyjemne z pożytecznym.

Kilka słów odnośnie mitów krążących na temat czytania obcojęzycznych książek, w tym i bajek.

 

PO CO CZYTAĆ?

 

Choć czasy diametralnie się zmieniły i nowe pokolenie wyrasta ”śmigając palcem” albo ”klikając myszką”, to i tak pewne rzeczy nigdy nie ulegną zmianie.

Po pierwsze to, że ta prozaiczna i staroświecka czynność, jaką jest czytanie książek dzieciom nadal będzie miała zbawienny wpływ na ich psychikę, rozwój intelektualny oraz kształtowanie ich osobowości.

Po drugie pierwszy kontakt dzieci z książkami zawsze będzie leżał po stronie dorosłych, przede wszystkim ich rodziców.

Tak więc, zanim kochający rodzice w trosce o rozwój swojego dziecka wymyślą mu dziesiątki zajęć dodatkowych, niech najpierw pomyślą o tym, jak wygospodarować 20 minut dziennie na przeczytanie swojemu dziecku jakiejś bajki.

Gwarantuję, że obu stronom wyjdzie to na dobre, zwłaszcza gdy w ruch pójdą obcojęzyczne pozycje książkowe.

 

KSIĄŻKOWE DOSZKALANIE JĘZYKOWE

 

Niestety z doświadczenia wiem, że gro osób nigdy nie podejmuje się tego zadania, gdyż czytanie obcojęzycznych książek traktuje w kategorii ogromnego, nie do przezwyciężenia wyzwania.

A ponieważ nie taki diabeł straszny, jak go malują, więc nadszedł czas na obalenia największych mitów dotyczących czytania obcojęzycznych książek, w tym bajek dla dzieci:

1. By czytać książki (bajki obcojęzyczne) trzeba być biegłym językowo.

Pewnie tak byłoby łatwiej.

Ale czy właśnie nie po to zabieramy się za czytanie jakiejś książki, by pogłębić swoją wiedzę w danym temacie, poznać słownictwo charakterystyczne dla danej dziedziny i tym samym z czasem opanować nowe słownictwo i nabrać wspomnianej biegłości językowej?!

Poza tym nikt nie powiedział, że od razu mamy rzucać się na głęboką wodę.

Przecież można zacząć od czytania książek obcojęzycznych, które mają niewiele tekstu, za to sporo obrazków (to dodatkowo pomoże zwłaszcza wzrokowcom w zapamiętywaniu słownictwa).

Następnie stopniowo zwiększać pulę słów do przeczytania i tym samym za czasem czytać już kilkudaniowe historyjki.

Obecnie bez najmniejszego problemu można zakupić obcojęzyczne książki, które są specjalnie opracowane dla osób uczących się języka obcego. Na ich okładkach można znaleźć informacje dotyczące tego komu dedykowana jest książka (dzieciom, młodzieży czy dorosłym) oraz podany jest poziom znajomości języka (A1-C1) i ilość słów jaką trzeba ”znać”, by zrozumieć treść (od ok. 200 do 3000 słów).

Dodatkowo coraz częściej do tzw. lektur uproszonych – (ang). readers, (fr.) lectures facile – oprócz dodatkowych zadań sprawdzających zrozumienie tekstu czy też listy słów jest załączona płyta z nagraniem w formacie MP3.

Tak więc wystarczy podczas czytania kilka razy odsłuchać załączone nagranie, by stosunkowo szybko opanować poprawną wymowę nieznanych dotychczas słów czy zwrotów. A im więcej czytamy na głos, tym szybciej oswajamy się z melodią swojego głosu w innym języku, a co za tym idzie łatwiej zacząć nam mówić w danym języku.

I jeszcze jedno. W razie kłopotów z wyborem odpowiedniego poziomu lektury uproszczonej zawsze wybieraj ten niższy, z tych, co chodzą ci po głowie.

Dzięki temu jest mała ryzyko, że ”polegniesz” językowo, a przy okazji będziesz miał szansę faktycznie przekonać się na własnej skórze, jak Ci z tym czytaniem w języku obcym idzie.

I tak, jeśli czytanie będzie Ci szło stosunkowo łatwo, to możesz pokusić się okupienie poziomu wyżej. Jeśli będziesz miał wrażenie, że nie ma szału, to zapomnij o ambicji i pozostań na obecnym poziomie trudności czytania. A jeśli baaardzo będziesz się męczył (tzn. będziesz chciał sprawdzać co drugie słowo w słowniku) to znaczy, że lekturę należy odłożyć na później i zaopatrzyć się w egzemplarz na niższym poziomie.

Oczywiście na stronie wydawnictw lektur uproszczonych można znaleźć różnego typu testy ułatwiające podjęcie decyzji o zakupie odpowiedniej pozycji książkowej, niemniej jednak powyższa zasada wydaje mi się najlepsza.

Z kolei, gdy będziesz miał okazję fizycznie obejrzeć książkę (wskazówka, którą usłyszałam na jednym ze szkoleń metodycznych), to koniecznie otwórz dowolną stronę w książce – oczywiście poza tytułową i ostatnią 😉 – i sprawdź czy na wybranej kartce jest więcej niż 2-3 słowa, których nie rozumiesz. Jeśli tak, to znaczy, że ta książka jest dla Ciebie za trudna do czytania, bowiem książka o odpowiedniej trudności językowej powinna zawierać maksymalnie 1-2 słowa nowe na stronę.

2. Książki obcojęzyczne są strasznie drogie.

I tak, i nie. Wszystko zależy od tego, jak podejdziemy do tej sprawy.

Po pierwsze trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy musimy mieć książki na własność.

Wiadomo przy maluchach tak jest bezpieczniej, bo jak zniszczą jakąś bajkę to nie trzeba potem jej odkupywać – co przy obcojęzycznych książkach nie zawsze jest takie łatwe i tanie.

Natomiast już dla przedszkolaków i starszych dzieci nie szalałabym z kupowaniem całej sterty nowych książek w języku obcym.

Po pierwsze dlatego, że już tak bardzo nie niszczą książek.

Po drugie rzadko kiedy w kółko chcą słuchać tej samej bajki czy opowiadania.

Po trzecie z czasem pojawi się kłopot z miejscem na półce z książkami i tym samym zaczną się odwieczne dylematy kolekcjonerów:

Co z tym wszystkim zrobić? Jak wygospodarować więcej miejsca?

Co zrobić z tymi książkami, które już mam. Podarować komuś? Odsprzedać?

Jedno jest pewne: broń Boże wyrzucić!

Tak więc osobiście polecam odwiedzić biblioteki publiczne i szkolne, zapytać w prywatnych szkołach językowych, gdzie dziecko uczęszcza na zajęcia, pożyczyć od znajomych.

A jeśli jednak wolisz mieć książki obcojęzyczne na własność, zawsze pod ręką i nie zawracać sobie głowy terminem oddania czy też pilnowaniem, by były użytkowane w odpowiedni sposób, to możesz:

– odkupić używane,

– kupić nowe (najlepiej podczas wyprzedaży),

– poprosić rodzinę, o kupienie jakiś obcojęzycznych pozycji książkowych, albo zrobienie ”zrzutki” na ich zakup w ramach jakiegoś prezentu – w końcu powodów do świętowania w ciągu roku nie brakuje. Oni się ucieszą, bo będą mieli problem z wymyślaniem prezentów z głowy a ty nie stracisz całego majątku na kupowaniu książek dla dziecka czy też siebie.

3. Bajki dla dzieci (w tym i obcojęzyczne) mają strasznie dziwne, przez co trudne i mało przydatne w życiu słownictwo.

Zgadza się czytanie bajek po angielsku, tak samo jak i po francusku, czy w dowolnie wybranym języku obcym nie zawsze jest dziecinnie proste.

Ale czy przypadkiem taka sama sytuacja nie ma miejsca, gdy czytamy polskie bajki?!

Wystarczy, sięgnąć po pierwszą lepszą książkę z tzw. klasyki bajek, by stwierdzić, że część słów wyszła z obiegu.

Co do przydatności słownictwa bajkowego, to też ta kwestia nie jest taka oczywista.

W końcu dla zasady bajki powinny być krótkie, zawierać jakieś pouczenie (morał), być napisane na odpowiednim poziomie językowym, tzn. tak by przekaz był zrozumiały dla dzieci.

Raz są wierszowane, raz napisane żartobliwym językiem, a czasem… wszystko się kręci wokół zwierząt i emocji.

Co więcej bohaterowie dziecięcych bajek ”mówią” językiem dzieci, tzn. używają słów, wyrażeń i zwrotów takich jak one.

I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy.

Fabuła w książkach dla dzieci jest oparta na podstawowym słownictwie, z którym mielibyśmy do czynienia na co dzień mieszkając za granicą.

I chwała im za to, bo dzięki temu mamy możliwość poznać ”żywy język obcy”, a nie wyszukane zdania z książek do nauki języka obcego.

Tak więc zamiast narzekać na ilość nazw zwierząt do opanowania, skup się na praktycznej, takiej przydatnej w codziennym życiu, nauce języków obcych.

To znaczy czytając zwracaj uwagę na to:

– w jakim kontekście pojawił się dany zwrot:

– za pomocą jakich słów, zwrotów wywoływane są określone emocje;

– jaki czas gramatyczny czy konstrukcja czasownikowa zostały użyte, by przekazać określony komunikat itp.

 

BAJKI OBCOJĘZYCZNE SPOSOBEM NA NAUKĘ JĘZYKA OBCEGO

 

Myślę, że po obaleniu powyższych mitów nie trzeba Cię już dłużej namawiać, by zacząć czytać książki obcojęzyczne dziecku i sobie samemu.

Jestem przekonana, że teraz już jesteś wstanie spojrzeć na czytanie bajek w języku obcych z nieco innej perspektywy.

Nie jako mega wyzwania językowego, a dobrze spożytkowanego czasu, czyli inwestycję w drugiego człowieka i siebie samego.

Pamiętaj, że czytanie książek, zarówno u dzieci jak i dorosłych:

czytanie obcojęzycznej literatury dodatkowo jest doskonałym sposobem na naukę języka obcego i dla dzieci, i dla dorosłych.

Toteż czego chcieć więcej?!

 

Spodobał Ci się artykuł, udostępnij go znajomym!

Bądź na bieżąco:

– zapisz się na newslettera i otrzymaj dostęp do e-booka ”Efektywna nauka języka”;

– obserwuj bloga FRANG na FacebookuTwitterze lub Google+.

 

Artykuł powstał w ramach akcji ”Tydzień książki”, stworzonej przez polskich blogerów językowo-kulturowych rozsianych po całym świecie, którzy tym razem postanowili napisać artykuły z okazji jednego z ”Światowych Dni Książki”, bowiem ku mojej uciesze można świętować aż dwa razy:

  • 2 marca, na który przypada ”Światowy Dzień książki”, przede wszystkim obchodzony w Anglii (World Book Day).
  • 23 kwietnia, w którym to dniu jest również ”Światowy Dzień Książki”, ale tym razem już faktycznie obchodzony na całym świecie 🙂

Tydzień książki 2017

W każdym razie zachęcam do zaglądnięcia na inne blogi biorące udział w akcji:

Uwaga! Niektóre linki mogą nie działać od razu, bowiem akcja trwa od 1 do 7 marca br. i każdy bloger ma ustalony dzień publikacji według poniższego harmonogramu. Artykuły są publikowane o godzinie 10:00.

1 marca (środa):

Angielski dla każdego – Tydzień książki

Japonia-info.pl – „Genji monogatari” – pierwsza powieść świata

Dagatlumaczy.pl (Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim) – Wielka przygoda Myszki Mozzarelli

2 marca (czwartek):

Angielska Herbata – Czytanie a nauka języka obcego

Finolubna – Tydzień Książki: Polskie wydania fińskiej literatury w ostatnich latach

3 marca (piątek):

Angielski C2 – Mój ranking książek Donaldson

Gruzja okiem nieobiektywnym – Kaukaska Trylogia

4 marca (sobota):

Enesaj.pl – Pięciu zapomnianych autorów

5 marca (niedziela):

italia-nel-cuore – W 80 książek dookoła Włoch – lista 80. książek o Włoszech…

Biały Mały Tajfun – Tydzień Książki

Language Bay – Tydzień książki Roald Dahl 

6 marca (poniedziałek):

Szwecjoblog – Tydzień Książki

7 marca (wtorek):

Moja Alzacja – „Chwała mojego ojca”, najlepsza książka o Prowansji

Suahili online – Tradycyjna literatura suahili

Français mon amour – Wokół książki po francusku

Mar 3, 2017 | Zamieszczone przez w STRATEGIA ROZWOJU | 2 komentarze

Komentarze (2)

  1. Aga napisał(a):

    Mity obalone. Też polecam czytać bajki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Premium Wordpress Themes by UFO Themes
error: Content is protected !!
Więcej w STRATEGIA ROZWOJU
Studia we Francji z perspektywy stypendystki rządu francuskiego.
STUDIA WE FRANCJI – CZY TO DOBRY POMYSŁ?

  Studia we Francji, czyli o czym powinieneś wiedzieć, zanim podejmiesz decyzję o studiowaniu w kraju wina, serów, mody i całowania....

Zamknij