JAK ZNALEŹĆ PRACĘ W ŚRODOWISKU MIĘDZYNARODOWYM?

Jak znaleźć pracę w korporacji? Jak znaleźć pracę z językiem angielskim?

 

6 wskazówek, które pomogą Ci w znalezieniu pierwszej, nowej, lepszej… wymarzonej pracy w środowisku międzynarodowym, a więc z językami obcymi w tle.

 

SZUKANIE PRACY

 

Szukanie pracy nie należy do rzeczy ani łatwych, ani przyjemnych – wie to każdy, komu przyszło choć raz w życiu jej szukać.

Zazwyczaj jest bardzo stresujące, negatywnie wpływa na nasze samopoczucie i wymaga od nas dużego samozaparcia.

Wytrwałości i poświęcenia w dążeniu do celu.

I choć sposobów na aktywne poszukiwanie pracy nie brakuje, to jednak, jeśli chodzi o pracę w korporacjach, to by ją dostać z reguły trzeba nastawić się na wytrwałe szukanie, aplikowanie, a potem, jak się wreszcie ”poszczęści”, to jeszcze dotrzeć do końca procesu rekrutacyjnego.

Warto jednak pamiętać, że za ”szukaniem pracy” kryje się również kilka pozytywów, o których zupełnie nie myślimy, a i na te negatywne aspekty wiążące się z szukaniem zatrudnienia również znajdzie się jakaś rada.

A oto i kilka pomysłów na to, co możesz zrobić, by szukanie pracy było dla Ciebie po prostu kolejnym pasjonującym wyzwaniem, z którym przyjdzie Ci się zmierzyć:

 

JAK ZNALEŹĆ PRACĘ W ŚRODOWISKU MIĘDZYNARODOWYM?

 

1. Przykładaj się!

Jeśli poświęciłeś swój czas na przeszukiwanie ofert pracy i w końcu udało Ci się kilka sensowych wybrać, to zaciśnij jeszcze trochę zęby i przyłóż się również do zredagowania swoich dokumentów aplikacyjnych.

Nie zapominaj, że odpowiednio zredagowane CV i list motywacyjny są twoją przepustką, do kolejnego etapu, wstępnej rozmowy z rekruterem.

A gdy zadzwoni telefon i usłyszysz w słuchawce, że Twoje CV zrobiło furorę i rekruter chętnie z Tobą porozmawia przez telefon lub Skype’a, to jak najszybciej wróć na ziemię, ochłoń i zabierz się ponownie do pracy, tj. odpowiednio przygotuj się na tę rozmowę.

Pamiętaj, dobre przygotowanie pomoże Ci szybko odnaleźć się w krzyżowym ogniu pytań rekrutera i tym samym zwiększysz swoje szanse na uzyskanie jego rekomendacji.

A wiadomo, gdy uda Ci się zdobyć przychylność rekrutera, to jest duże prawdopodobieństwo, że otworzą się przed Tobą kolejne drzwi, tym razem już te prawdziwe… z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną u potencjalnego pracodawcy.

Myślę, że już załapałeś, że i na tym etapie procesu rekrutacyjne (tj. wizji spotkania z Twoim potencjalnym nowym pracodawcom), nie ma czasu na marudzenie, znużenie czy zmęczenie, tylko trzeba brać się nie tylko w garść, ale przede wszystkim do roboty.

Uzupełnić na ile to jeszcze możliwe swoje braki.

Zredagować swoją ”przemowę” i koniecznie przećwiczyć ją kilkakrotnie na głos.

Inaczej mówiąc, po prostu rzetelnie przygotować się do rozmowy o pracę.

A gdy na rozmowie dasz z siebie wszystko (czyli zazwyczaj w tak stresowej sytuacji oznacza to zaledwie zaprezentowanie tego, co się wcześniej przygotowało) i dopisze Ci jeszcze trochę szczęścia, to wtedy będziesz mógł pomyśleć o przygotowaniach do negocjowania warunków zatrudnienia.

Ale o tych przygotowaniach już raczej nie trzeba będzie Ci przypominać. Mam rację?

2. Stwórz profile na portalach rekrutacyjnych!

Żyjemy w wirtualnych czasach, w których najpierw się kogoś wygoogluje, a dopiero potem zaprosi do współpracy czy na spotkanie.

Bez względu na to, czy to jest w porządku, czy też nie, taka jest rzeczywistość.

Tak więc, jeśli chcesz szybciej znaleźć pracę lub chcesz ”pomóc swojemu szczęściu” to koniecznie załóż konta na portalach rekrutacyjnych (np. Goldenline, LinkedIn).

Załóż nie oznacza zaloguj się, wstaw fotkę, podaj imię i nazwisko, odkliknij ”szukam pracy”, ale opublikuj też swoją professional bio / summary i opisz swoje doświadczenie zawodowe, zakres obowiązków itd.

Pochwal się swoimi dokonaniami.

3. Nie szalej!

Trwaj w swoich poszukiwaniach.

Mniej oczy i uszy otwarte.

Mów głośno, że szukasz pracy!

Im więcej osób będzie wiedziało, że szukasz pracy, tym większa szansa, że szybciej ją znajdziesz!

Wytrwale szukaj nowych możliwości zatrudnienia.

Aplikuj (na wyselekcjonowane oferty!!!) i chodź na spotkania.

A gdy po raz kolejny nie uda się, to przełknij ślinę, złap oddech i zastanów się, nie tyle, co poszło nie tak, tylko raczej co następnym razem możesz zrobić lepiej.

Pamiętaj! Zawsze możesz zrezygnować, ale czy warto akurat teraz?!

Zamiast popadać w depresję, obwiniać cały świat, a przede wszystkim siebie, czas pomyśleć o podniesieniu swoich kwalifikacji (dodatkowych szkoleniach, studiach itp.) albo rozważyć zmianę ścieżki kariery, przekwalifikować się? (patrz pkt. 5).

4. Odpuść!

Dokładnie tak spuść trochę z tonu.

Odpuść sobie – nie całkiem oczywiście, ale w stopniu, który pozwoli Ci na normalne funkcjonowanie.

Innymi słowy przestań się tak usilnie starać, by znaleźć jak najszybciej i jeszcze najlepiej by było tę idealną wręcz pracę.

Dlaczego to dobry pomysł?

Zastanów się, ile to razy słyszałeś historię o kobietach, które usilnie, przez całe lata, starały się o dziecko, ale bez rezultatu. A potem, gdy przestały już na to liczyć, odpuściły, pogodziły się z tym, że dziecka nigdy nie urodzą, nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki, zachodziły w ciążę.

Cud?

Kto to wie?

Analogiczna sytuacja dotyczy osób, które szukają swojego partnera na stałe czy też osób, które utraciły pracę i przez kolejny rok, przerabiali w nieskończoność swoje CV, przeglądali oferty… całą swoją energię poświęcali, by zdobyć jakąś nową posadę. Wszystko na próżno.

A potem, gdy nieco odpuścili, czasem postanowili zupełnie zaprzestać szukania, nagle, ni stąd, ni zowąd dostawali świetną propozycję pracy (patrz pkt. 2).

Łut szczęścia? Fuks?

Ciężko powiedzieć.

Jak dla mnie to po prostu bardzo dobra strategia działania.

Ciągłe zamartwianiem się brakiem pracy, w kółko przeczesywanie stron internetowych z ofertami pracy, nieustanne przerabianie swojego CV, rozsyłanie dokumentów aplikacyjnych gdzie tylko się da, zadręczenie znajomych, rodziny nie wróży nic dobrego.

A już na pewno nie gwarantuje sukcesu w znalezieniu pracy.

Kto chciałby zatrudnić człowieka pogrążonego w depresji?!

Pracodawcy chcą zatrudniać ludzi pełnych energii, pasji i zapału. A podejmując ryzyko, jakie wiąże się z zatrudnieniem kogoś z zewnątrz (nie znającego kultury organizacyjnej firmy) liczą przede wszystkim na zastrzyk ”świeżej krwi”, która wniesie do firmy nie tylko wiedzę i doświadczenie, ale także nadzieję na (jeszcze) lepsze jutro.

Dlatego też…

5. Działaj!

Nie czekaj na odpowiedź od rekrutera, czy przechodzisz dalej tylko cały czas działaj.

Ale uwaga!

Pisząc ”działaj” nie mam na myśli wysyłania jeszcze większej ilości CV gdzie tylko się da.

Działaj to znaczy ucz się i zbieraj doświadczenie.

Jeśli chcesz zdobyć pracę w środowisku międzynarodowym, to przede wszystkim ucz się języków – zwłaszcza języka angielskiego.

Szlifuj go cały czas, codziennie, a nie tylko na dzień czy na godzinę przed rozmową kwalifikacyjną.

I zbieraj doświadczenie w swojej specjalizacji.

Nie piszę o pracy (doświadczeniu stricte zawodowym), bo skoro czytasz ten artykuł, to zapewne właśnie jej szukasz.

Ale o tym byś w warunkach domowych uczył się nowych rzeczy (np. programów, technik) i eksperymentował z tymi, które już całkiem dobrze znasz.

Pamiętaj, nie znasz dnia, ani godziny, jak te pozornie nic nieznaczące ”ćwiczonka”, ”wprawki” mogą stać się Twoim asem w rękawie.

To właśnie one wyróżnią Twoje CV z setek tysięcy innych kandydatów, pomogą Ci zabłysnąć na rozmowie kwalifikacyjnej, czy też podczas wykonywania obowiązków już w nowo podjętej pracy.

Czas poświęcony na naukę, samodoskonalenie nigdy nie jest czasem straconym!

Aktywne zajmowanie się innymi rzeczami podczas szukania pracy podniesie Twoje kwalifikacje, tak więc korzystaj, z tego, że masz tyle wolnego czasu i zajmij się rzeczami, które lubisz robić lub o których zawsze marzyłeś, by spróbować.

Poznawaj nowych ludzi, wchodź w nowe środowiska.

Zobaczysz inni ludzie zauważą Twoje zaangażowanie, osobowość, pasję i zdolności, i albo sami będą chcieli Cię zatrudnić albo pomogą Ci w znalezieniu zatrudnienie.

6. Nie jesteś sam!

W chwilach zwątpienia możesz również poszukać wsparcia u innych osób, które dobrze znają to uczucie bezradności, zrezygnowania, wykluczenia, gdy ich aplikacja zostaje po raz kolejny odrzucona czy co gorsza źle zostali potraktowani podczas procesu rekrutacyjnego, ale i tych którzy wręcz śpiewająco dotarli do końca i zdobyli swoją wymarzoną pracę.

Pewnie zastanawiasz się, gdzie takie osoby znaleźć?

Na pewno kilka z nich jest wśród Twoich znajomych, rodziny.

Możesz również dołączyć do różnego rodzaju grup wsparcia dedykowanych właśnie osobom aktywnie poszukującym pracy, zmagającym się z procesem rekrutacyjnym, np. zamkniętej grupy wsparcia na Facebooku ”Rekrutacja po FRANGielsku”.

”Rekrutacja po FRANGielsku” to grupa wsparcia, dla tych, którzy pragną znaleźć swoją wymarzoną pracę w środowisku międzynarodowym i tym samym wznieść się na wyższy poziom zarówno znajomości języków obcych, jak i swojej kariery.

Ta grupa to wsparcie, ale też i wiedza, bowiem znajdziesz w niej także odpowiedzi na najbardziej nurtujące Cię pytania, poznasz całą prawdę o dokumentach aplikacyjnych, wywiadach kompetencyjnych i spotkaniach rekrutacyjnych – oczywiście w tle z językami, a zwłaszcza z językiem angielskim.

Żeby dołączyć wystarczy mieć założone konto na Facebooku i poprosić o przyłączenie do grupy.

 

Jak zdobyć pracę z angielskim? Jak zdobyć pracę w korporacji?

 

Bez względu na to, czy i w jakim stopniu skorzystasz z powyższych wskazówek, pamiętaj, że nie jesteś jedyną osobą szukającą pracy. Nie jesteś też jedyną osobą, której aplikacje zostają odrzucone.

Na to, jak szybko znajdziesz nową pracę wpływa cała masa czynników, z których niemała część jest od Ciebie niezależna.

Niemniej jednak, jeśli od początku nieco strategicznie podejdziesz do szukania nowej pracy, to jest duża szansa, że ją znajdziesz nie tylko szybciej niż ci się wydaje, ale również, że po drodze znajdziesz coś dużo bardziej cenniejszego od nowej posady… samego siebie!

I tego właśnie Ci życzę! Powodzenia!

 

Cenne wskazówki, podziel się nimi ze znajomymi!

Bądź na bieżąco, obserwuj bloga FRANG na FacebookuTwitterze lub Google+.

Komentarze (16)

  1. Taste life up napisał(a):

    Zdecydowanie przyda mi się zastosowanie punktu „odpuść sobie”, bo poziom nerwów i presji potrafi wykończyć :/.
    Mam tylko jedno pytanie – na ile list motywacyjny lub jego brak rzutuje na szanse kandydata? Długo je pisałam, a potem doszłam do wniosku, że to martwy punkt i i tak nikt go nie czyta… czy się jednak mylę?

    • W ogóle pisanie dokumentów aplikacyjnych to sam w sobie niełatwy temat.
      I tak, o ile z redagowaniem CV jeszcze jakoś (nie zawsze znaczy, że dobrze!) sobie radzimy, bo nie ma wyjścia i trzeba je napisać, by w ogóle zaaplikować na daną ofertę, o tyle do listów motywacyjnych z zasady większość osób podchodzi po macoszemu. Przede wszystkim dlatego, że tak naprawdę nie wiedzą, jak je pisać, więc powielają to co już można znaleźć w ich CV tyle tylko, że tym razem to już piszą ciurkiem. A przecież nie o to w tym wszytskim chodzi! Idąc nieco dalej i jednocześnie odpowiadając na Twoje pytanie – czy ktoś czyta listy motywacyjne – to moja znajoma, która zajmuje się selekcją i rekrutacją pracowników mówiła mi, że przez 25 lat pracy tylko 1 raz dostała list motywacyjny, który faktycznie spełniał swoją funkcję – a więc to potwierdza moją tezę, że listy motywacyjne są nieumiejętnie pisane i jednocześnie utwierdza Cię w przekonaniu, że jednak ktoś je czyta ;).

      Dla pocieszenia mogę tylko dodać, że coraz więcej firm odchodzi od stawiania kandydatom wymogu napisania listu motywacyjnego, zakładając, że bardziej efektywna dla obu stron jest po prostu rozmowa.

      P.S. Jeśli masz jakieś inne wątpliwości związane z szukaniem pracy, procesem rekrutacyjnym… językiem angielskim albo francuskim, to pisz śmiało. Zawsze odpowiadam! 🙂

  2. Margareta napisał(a):

    Fajnie, dzięki za rady.

  3. Jola napisał(a):

    Czasem kiedy jest się pod presją czasu (niezapłacone rachunki, kredyt itp.) trudno podchodzić do znalezienia pracy na luzie. Potwierdzam jednak, że to działa, dokładnie jak pisałaś. Nie raz po znalezieniu pracy dzwonili do mnie jeszcze z kilku innych miejsc, czy jestem zainteresowana przyjściem na rozmowę. Na pewno trzeba też cały czas działać: wysyłać CV i dokształcać się.

    • Jola wielkie dzięki za podzielenie się Twoim doświadczeniem! 🙂 Masz całkowitą rację, że ciężko się wyluzować, gdy na cito musimy znaleźć zatrudnienie, by opłacić wierzytelności, nakarmić rodzinę. Wiadomo wtedy emocję biorą górę, trudno opanować lęk.
      Ale aktywne zajmowanie się innymi rzeczami podczas szukania pracy (wspomniane przez Ciebie doszkalanie się czy też udzielanie się w różnych organizacjach, kołach, sekcjach…) pomaga nie oszaleć, nie popaść w depresję, zwalczyć choć częściowo to wewnętrzne napięcie (daje odskocznie, choć na chwilę przestajemy myśleć o problemach) i jeszcze na dodatek podnosi nasze kwalifikacje. W rezultacie to wszystko powoduje, że kandydat staje się bardziej interesującą osobą do zatrudnienia dla potencjalnego pracodawcy (wyprzedza w pewnym sensie o krok konkurencję).
      W końcu, patrząc obiektywnie, gdy zostanie się wreszcie zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną chyba lepiej z uśmiechem na twarzy wymienić swoje rozliczne zajęcia, których się w międzyczasie szukania pracy podjęło, niż opowiadać, że jedyną rzeczą, którą się robi przez ten cały czas bez zatrudnienia jest szukanie pracy (jak widać jeszcze dotychczas nieuwieńczonego sukcesem)?!

  4. Smiley Project napisał(a):

    Bardzo przydatne rady 🙂 Czasami rzeczywiście trzeba odpuścić i się pouczyć 🙂 Czasami trzeba jednak choć tymczasowo brać co jest aby mieć co do garnka wsadzić 😉

    • Pisząc o odpuszczaniu miałam na myśli sytuacje, kiedy ktoś usilnie szuka pracy, ale nie może jej dostać i nawet nie ma możliwości nawet brać tego, co jest – bo dla niego nie ma. Coraz częściej zdarza się, że ktoś pracuje w korporacji przez wiele lat, nagle jest redukcja etatu i zostaje na lodzie. Co więcej z czasem zostaje mu wylany na głowę drugi kubeł zimnej wody, bo okazuje się, że choć jest doskonałym specjalistą w swojej branży nie może dostać pracy. Aplikując na stanowiska podobne do tego, co piastował słyszy, że ma ”za wysokie kwalifikacje”. Startując na stanowiska, gdzie są wyższe wymagania, słyszy, że mu ”brakuje lat stażu”. A jak już desperacko próbuje się znaleźć cokolwiek, poniżej swoich kwalifikacji, to słyszy natychmiastową odmowę – zapewne wynikającą z lęku potencjalnego pracodawcy przed tym, że go zatrudni, a on zaraz znajdzie sobie coś lepszego. Tak więc czasem mimo szczerych chęci i wielkiego zaangażowania po prostu… nie ma wyjścia trzeba trochę odpuścić, bo inaczej się zwariuje. Wielkie dzięki za Twoją opinie! Serdecznie pozdrawiam 🙂

  5. Agnieszka napisał(a):

    Bardzo przydatne rady, które na pewno zapamiętam i przydadzą mi się za jakiś czas, gdy już rozprawię się ze studiami. Bardzo chciałabym wykorzystywać j. angielski w pracy, ale nie jestem przekonana, czy korpo to coś dla mnie. Jednak szukanie pracy wszędzie wygląda podobnie.

    • Agnieszko kiedyś znajomość języka angielskiego była wielkim atutem przy szukaniu pracy. Teraz to już standard, a nawet coraz częściej to minimum konieczne. Tak więc jestem przekonana, że jak skończysz studia nie będziesz cierpiała na brak ofert pracy, w których będzie wymagana dobra znajomość angielskiego. A odpowiedź na Twoje pytanie ”czy korpo to coś dla ciebie”? – niedługo pojawi się na blogu, tak więc zaglądaj 🙂 Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę sukcesów!

  6. Monika napisał(a):

    Oprócz nauki języków polecam przede wszystkim pracę nad swoim nastawieniem do kultury oraz religii innych osób. Przykładowo, jeśli mamy w nowym zespole muzułmankę, może ona nie móc podać nam ręki itd. Warto wyłapywać takie rzeczy jak najszybciej, aby nikogo nie urazić.

    P.S.: Pisząc ten komentarz, miałam problem z użyciem polskich znaków, mimo że nie zamierzałam kopiować zawartości bloga 😉 Bardzo ciekawy artykuł. Pozdrawiam.

    • Cześć Monika! Fajnie, że o tym piszesz, bo sama pamiętam jakież było moje zdziwienie, szok kulturowy, gdy przyszło mi pracować jednocześnie z osobami z Chin, Madagaskaru, Tunezji, Francji i Maroka. Kwestie religii to jedno, kwestie kultury to drugie, a kwestie orientacji seksualnej to trzecie. Wszystkie wspomniane przeze mnie elementy wpływają na wyrobienie w sobie pewnych nawyków, które dla innych nacji nie tylko mogą być dziwne, co uciążliwe. Tak więc, jeśli ktoś szuka pracy w środowisku międzynarodowym i chce w miarę szybko odnaleźć się w tym ”międzynarodowym miksie”, to na pewno powinien zadbać o swoją otwartość na innych, na nowe pomysły i dużą tolerancję na różność kulturową, religijną i seksualną. Życie, zresztą tak jak i ludzie, lubi zaskakiwać i to właśnie w tym wszystkim jest piękne! Każdy z nas jest inny. Każdy ma jakieś talenty, które można rozwijać. Każdy ma za sobą jakieś doświadczenia. Każdy ma jakąś wartość, którą może wnieść do nowego środowiska pracy. I o to w tym wszystkim chodzi – by się tym unikalnym dobrem dzielić i czerpać obopólne korzyści! Jeszcze raz wielkie dzięki za Twój komentarz 🙂

  7. Ważne, żeby dobrze stworzyć swój profil na portalach społecznościowych i wyróżnić się. Tam leży naprawdę wielki potencjał. Dobrze, że o tym piszesz.

    • Joasiu żyjemy w czasach, w których rządzi Internet wraz z takimi portalami społecznościowymi jak LinkedIn, Goldenline czy Facebook. W związku z tym, czy nam się to podoba, czy też nie, w pierwszej kolejności rekruterzy sprawdzają potencjalnych kandydatów wirtualnie – tak jest łatwiej, szybciej i… ciekawiej. Tak więc, jeśli ktoś szuka nowej pracy, nowych współpracowników czy nowych klientów to musi zadbać również o swój wizerunek w sieci, napisać swoje BIO. No chyba, że jego cała grupa docelowa jest w jego małej mieścinie, na małym osiedlu?!, pokazać się światu. Smutne, ale prawdziwe – co zrobić?! Serdecznie Cię pozdrawiam i bardzo dziękuję za komentarz!

  8. DookolaPracy napisał(a):

    Hej! 🙂

    Bardzo dobre wskazówki. Dodalibyśmy jeszcze o tej listy: aktywne poszukiwanie pracy, czyli uczestnictwo w targach pracy, udział w tzw drzwiach otwartych w firmach. To bardzo pomaga i pozwala nam rozwiać pewne wątpliwości! 🙂

    • Cześć! Udział w targach pracy, specjalnych wykładach na uczelniach czy skorzystanie z możliwości zaglądnięcie do ”wnętrza” firmy podczas otwartych dni na pewno nikomu nie zaszkodzi. A nie da się ukryć, że jest to dobra okazja do zapoznania się bliżej z profilem firmy, wybadania najnowszych trendów na rynku pracy (kogo pracodawcy szukają) czy osobistego przekazania CV do rąk rekrutera. Nierzadko podczas takich wydarzeń można również skorzystać z udziału w jakichś dodatkowych warsztatach czy szkoleniach.
      Niemniej jednak uczulam, że często to, co mamy okazję zobaczyć czy usłyszeć podczas takich wydarzeń to nie zawsze prawda i tylko prawda, bowiem imprezy te są organizowane zgodnie z przemyślaną wcześniej strategią Employer Brangingowa danego pracodawcy. W skrócie mówiąc pracodawca pokazuje nam to, co chce pokazać, tak by w naszych oczach zbudować odpowiedni wizerunek firmy i tym samym zachęcić nas do starania się o pracę w jego organizacji. Co więcej, do tego typu imprez należy podchodzić z największą ostrożnością zwłaszcza w okresach, gdy rynek pracy należy do pracowników (taka sytuacja właśnie teraz ma miejsce), a więc gdy pracodawcy muszą zabiegać o kandydatów (przynajmniej w teorii). W każdym razie warto z dużą dozą wyobraźni i rozwagi wyciągać dla siebie wnioski po udziale w tego typu eventach.
      Serdecznie dziękuję za trafny komentarz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Premium Wordpress Themes by UFO Themes
error: Content is protected !!
Więcej w REKRUTACJA PO FRANGIELSKU
Czy ''engineer'' to zawsze inżynier?
ENGINEER – TRZY NAJCZĘSTSZE BŁĘDY

  Jak powiedzieć po angielsku ''Jestem inżynierem'' albo ''Pracuję jako inżynier''? Nie wiesz? Nie jesteś pewny czy ''wersja'', którą znasz...

Zamknij