5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH ANGIELSKI JEST ARCYTRUDNY

5 powodów, dla których angielski jest trudny do nauczenia się przez Polaków

 

Język angielski jest trudny czy łatwy?

Oczywiście, że angielski to najłatwiejszy język do nauki dla Polaka, tylko dla którego?!

Pozbądź się złudzeń! Spójrz prawdzie w oczy i poznaj 5 powodów, dla których angielski jest trudny do nauczenia się przez Polaków.

 

ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA POLSKIEGO PRZEZ POLAKÓW

 

Jak to jest, że jak zapytam kogoś na ulicy czy zna angielski z reguły słyszę:

„Znam, w końcu uczę się od tylu lat!”

A jak tylko rozpoczynam konwersację po angielsku to nagle rozgadana na całego osoba, łapie powietrze w płuca i milczy.

Czasem ktoś wyda z siebie jakieś yyy… a skrajne przypadki, oburzone moim zuchwalstwem odburkną:

”No co ty! Sprawdzasz mnie?!”

I wtedy cisza mówi prawdę i tylko prawdę:

„No w sumie, to… nie znam!”

 

O CO CHODZI Z TYM ANGIELSKIM?

 

No więc, jak to jest z tym angielskim? Uczymy się go i uczymy, a końca nie widać!

Za nami tyle lat nauki angielskiego w szkole – co poniektórzy nawet zaczęli swoją przygodę z angielskim już w przedszkolu – na zajęciach dodatkowych, spędzamy wakacje za granicą, a i tak, choć język angielski ponoć taki prosty, to i tak nadal nam obcy.

W czym tkwi trudność nauki języka angielskiego dla Polaka?

Dlaczego dla przeciętnego Kowalskiego angielski jest trudny do opanowania?

Co takiego, dla Polaków, stanowi największą barierę w nauczeniu się języka angielskiego?

 

CZY JĘZYK ANGIELSKI JEST TRUDNY?

 

Gdy ktoś zadaje mi pytanie, czy angielski jest trudny do nauczenia, to zawsze na mojej twarzy pojawia się uśmiech, po czym, odbijam pałeczkę i słucham:

”Angielski nie jest trudny. Zależy dla kogo… ale gramatyka i te wszystkie czasy to tortura”.

”Zależy od osoby i od jej zdolności. Dla mnie nie jest bardzo trudny, bo uczę się już od dawna, od podstawówki. Najgorsze są czasy.”

– ”Jest nazwany najłatwiejszym językiem, a dla nas – Polaków – wydaje się trudny, ponieważ nauczeni jesteśmy odmian, itp. A w angielskim tego nie ma, więc nie bez powodu mówi się, że jak chce się dobrze operować angielskim, to trzeba zacząć myśleć jak Anglicy, bo tworząc zdania odzwierciedlające całkiem polskie zdanie jest bez sensu…”

– ”Języka angielskiego uczę się od przedszkola. Kocham angielski, nie mam większego kłopotu z nauką. Moim zdaniem wymaga trochę własnego wkładu i pracy”.

”Według mnie jest bardzo łatwy…”.

”Nie. Jest łatwiejszy od polskiego!”.

– ”Dla jednych tak, dla innych nie. Łatwiej z językami mają humaniści niż umysły ścisłe”.

 ”To zależy. Dla mnie niektóre rzeczy są trudne, a inne nie. Po prostu trzeba się uczyć!”

– ‚‚Nie można stwierdzić, że jest łatwy czy trudny. Ja kocham anglika, kulturę Anglii, Ameryki i nie sprawia mi zbyt dużo problemów nauka tego języka. Dla chcącego nic trudnego”.

”Najtrudniejszy, Present Continous, Past Simple, Present Perfect…”.

„Pewnie, że trudny. To znaczy podstawy nie są trudne, ale konstrukcje gramatyczne są trudniejsze i opanowanie ich wymaga dużo pracy”.

”Angielski jest bardzo trudny ”w słuchu”, a najbardziej brytyjski, bo tak inaczej mówią…”.

A najbardziej lubię żywo prowadzone dyskusje na przystankach autobusowych czy w środkach transportu, gdzie nawet założenie słuchawek na uszy nie pomaga, i wtedy nie ma wyjścia, trzeba słuchać, a zapewniam, że wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, np.:

– ”Angielski trudny?! Nie! To jest najłatwiejszy język! Takie łatwe słownictwo, że ho, ho! Na serio! Nauczysz się w ciągu 3 lat całego anglika… jak się przyłożysz!”.

– ”Chłopie! Angielski jest kuuu..a pojee..ny”.

I moja ulubiona odpowiedź, która zawsze ścina mnie z nóg:

– ”Zależy, czy ktoś ma umiejętności, no wiesz predyspozycje do nauk języków obcych”.

W każdym razie można by tak godzinami słuchać opinii na temat języka angielskiego i jego nauki, bo jak sam widzisz, ile zapytanych osób, tyle opinii na ten temat – dorzuć i swoją w komentarzu 😉 – a jak jest w rzeczywistości?

Angielski łatwy czy trudny do nauczenia przez Polaka?

 

ANGIELSKI JEST ŁATWIEJSZY OD POLSKIEGO?

 

Powiem tak.

Nie mi rozstrzygać, który język prostszy, czy polski, czy angielski, bo to najlepiej oceniłaby osoba, dla której oba te języki są obce.

Ale jak słyszę, że:

– ”(…) angielski jest łatwiejszy od polskiego” – to nie wiem, czy powinnam się śmiać, czy płakać?!

Albo,  jeszcze lepiej, coś w stylu, że:

– ”całego anglika można się nauczyć w 3 lata”  – to nawet nie śmiem pytać autora tych słów, co to za cudowna metoda, którą stosuje, że są tak powalające efekty nauki!

A czemu zajmuję takie, a nie inne stanowisko w tej sprawie?

Bo wiem, jak w ”realu” wygląda nauka języka angielskiego przez Polaków i to zarówno z perspektywy ucznia, jak i nauczyciela.

A jak to widzi przeciętny Polak uczący się języka angielskiego?

Ano tak:

 

ANGIELSKI OCZAMI POLSKIEGO UCZNIA

 

1. Angielska ortografia jest koszmarna!

Niezbyt logiczna, przez co jest trudna nawet dla samych native speakerów. Większość angielskich dźwięków może być zapisana na więcej niż jeden sposób.

Język angielski, jak to język, cały czas ewoluuje i brak dostosowania angielskiej pisowni sprzed wieków z obecnie przyjętą wymową, wyklucza typowe pisanie ze słuchu. Zatem lepiej zapomnij o metodzie ”piszę jak słyszę”, bo możesz na obiad zaserwować komuś spotkanie, zamiast mięsa… ale o tym za moment.

O ile jesteśmy w stanie rozróżnić ze słuchu sheet /ʃiːt/ (prześcieradło) i shit /ʃɪt/ (cholera), to już meat /miːt/ i meet /miːt/, would /wʊd/ i wood /wʊd/, weight /weɪt/ i wait /weɪt/czy where /weər/ i wear /weər/ już niekoniecznie.

Ponadto w języku angielskim zdarza się, że w pisowni zostaje pominięte to, co w wymowie zostało ”zjedzone”, to czego po prostu ”nie słychać”, że już nie wspomnę o typowych literówkach, pomięciach liter.

A jak wiemy, każde odstępstwo od obowiązującej pisowni danego wyrazu jest klasyfikowane jako błąd ortograficzny, więc spotkanie na obiad wykluczone 😉

I had meet and potatoes for dinner yesterday.

2. Angielska wymowa jest co najmniej podwójnie trudna!

Po pierwsze w języku angielskim jest pełno dźwięków, których po prostu nie ma w języku polskim, a ponadto niektóre słowa mają podwójną wymowę ze względu na odmianę języka angielskiego – angielski brytyjski czy amerykański.

I tak znajomość wymowy słówka schedule w wersji brytyjskiej jako /ˈʃedjuːl/, raczej nie pomoże nam w zrozumieniu Amerykanina, mówiącego coś o jakimś /ˈskedʒuːl/. 

Tak to już jest, z tym językiem, że wiele słów angielskich ma podwójną wymowę i lepiej zawczasu poznać je obie.

Zresztą ciekawa jestem, ilu uczących się języka angielskiego wie, co to w ogóle jest IPA (International Phonetic Alphabet) i czy spędziło, choć kilka godzin na „ogarnięciu” z grubsza angielskiej fonetyki?!

Nawet nie pytam, czy w szkole miałeś zajęcia z transkrypcji fonetycznej, bo niestety nadal to rzadkość.

Ponadto jest mnóstwo dialektów języka angielskiego brytyjskiego.

W Polsce prawie wszyscy uczą się brytyjskiej odmiany języka angielskiego, tzw. British English, czyli wersji języka angielskiego używanej w Wielkiej Brytanii.

Co oznacza, że jesteś uczony jednego z dwóch standardów języka angielskiego (drugi to język angielski amerykański), a zatem zasad ortografii brytyjskiej i wymowy opartej na, niewiele nam mówiącej, tzw. Received Pronunciation, którą co ciekawe, zaledwie 2% Brytyjczyków posługuje się na co dzień.

Ale British English to również zbiorcze określenie wszystkich wariantów języka angielskiego używanych na terenie UK, w odróżnieniu od pozostałych odmian tego języka, których jak się okazuje jest nie mało. Wystarczy spojrzeć na sam podział dialektów brytyjskich, które zasadniczo dzieli się na odmiany w samej Anglii oraz te używane w Walii i Szkocji.

A ja głupia, kiedyś znajomego Brytyjczyka próbowałam nauczyć poprawnej angielszczyzny, tłumacząc mu, że but (ale) czyta się /bʌt/, a nie /bʊt/ jak on to ciągle mówił.

No i dostało mi się… 🙂 kazanie o akcentach w języku angielskim, a mianowicie, że ”northerners say boott /bʊt/ and southerners say butt /bʌt/”.

Ba! I to ta północna wymowa jest oryginalna, a nie moja ”szkolna”. Stupid me!

3. Angielska gramatyka to istna tortura.

Ręka do góry, jeśli nigdy nie zadałeś, ani nie usłyszałeś od jakiejś innej osoby uczącej się języka angielskiego, najbardziej popularnego pytania z gramatyki języka angielskiego:

„Skąd do licha mam wiedzieć, kiedy i jaki czas angielski mam zastosować?

Co zrobić?! Tak to już jest, że w języku angielskim jest więcej czasów gramatycznych niż w języku polskim.

4. Olbrzymia ilość angielskich słów.

Według naukowców z Uniwersytetu Harvarda i Google, w 2010, w języku angielskim było 1,022,000 słów. W drugim wydaniu, 20 tomowego słownika języka angielskiego – Oxford English Dictionary – występuje około 230 000 słów, podczas gdy w języku polskim jest zaledwie 140 000.

Skąd aż tyle słów w języku angielskim?

Zapewne to efekt zapożyczeń z innych języków – chociażby niemieckiego, francuskiego, łacińskiego czy japońskiego.

W każdym razie angielski jest przebogaty w słowa, a więc i synonimy, co skutecznie utrudnia Polakom opanowanie języka angielskiego.

Zresztą sam się przekonaj, ile synonimów ma np. angielskie słowo beautiful:

appealing,  charming, cute, delibate, elegant, fascinating, fine, grand, handsome, lovely, pleasing, pretty, wonderful, divine, excellent, fair, ideal, nice, taking, foxy, gorgeous, good-looking, splendid, attractive, magnificient, marvelous… a można by tak jeszcze wymieniać i wymieniać.

5. Ogromna wieloznaczność angielskich słów.

To, że słowa mają często różne znaczenie w zależności od kontekstu w jakim są użyte nikogo raczej nie dziwi, przede wszystkim dlatego, że wieloznaczność jest zjawiskiem wszechobecnym w języku.

Ale wieloznaczność słów w języku angielskim nie jednego przyprawi o istny zawrót głowy.

Nie dość, że większość słów w angielskim ma więcej niż jedno znaczenie, to są i takie słowa, które mają po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset znaczeń.

Nie bez powodu, w Księga rekordów Guinnessa w dziedzinie wieloznaczności słowa znalazł się angielski czasownik to set”, który ma430 znaczeń.

Innymi słowy, w języku angielskim można zapomnieć o tłumaczeniu słów, zawsze na tę samą modłę, w ten sam sposób.

Wystarczy, że zerkniesz na pierwsze lepsze słówko w słowniku, byś zobaczył o czym mowa.

No niech będzie np. service.

Znaczenie po polsku – pierwsza myśl –  obsługa, usługa, ale równie dobrze – w zależności od kontekstu – angielskie słówko service można przetłumaczyć jako:  służba, praca, nabożeństwo, serwis (przegląd), serwis (serw w sporcie) itd.

A ponieważ wieloznaczność dotyczy nie tylko słów, ale również wyrażeń, zdań czy nawet fragmentów tekstów, w czasie nauki języka angielskiego trzeba się również zmierzyć z wyrażeniami idiomatycznymi, kolokacjami, czy czasownikami frazowymi.

Jak łatwo się domyślić, ich ”niewątpliwy urok” polega na tym, że mają odmienne znaczenia od tych jakie należałoby im przypisać biorąc pod uwagę poszczególne części składowe czy reguły składni, a to bez wątpienia dodatkowo utrudnia szybkie przyswojenie języka angielskiego.

W ten oto sposób dobrnęliśmy do końca tego zestawienia.

 

5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH ANGIELSKI JEST TRUDNY DLA POLAKÓW

 

Znasz już 5 powodów, dla których język angielski jest trudny do nauczenia się przez Polaków.

Czy angielski jest trudny? 5 powodów, dla których język angielski jest trudny dla Polaków

Wiesz już, dlaczego dla Polaka nauka języka angielskiego może być ”a hard nut to crack” (twardym orzechem do zgryzienia), czytaj: wyzwaniem 😉 .

Ale nie zmienia to faktu, że skoro nauczyłeś się języka polskiego, który do prostych też nie należy, to i angielskiego się nauczysz!

Trzeba się tylko trochę (bardziej) postarać!

A jeśli miałbyś ochotę na nieco prostszy – od angielskiego – do opanowania język, to zachęcam do nauki języka… francuskiego.

Tak, dobrze widzisz! Francuskiego! Śmiało przeczytaj artykuł o największym micie dotyczącym nauki języka francuskiego, a potem rozpocznij naukę tego pięknego języka i sprawdź na własnej skórze, ile w tym wszystkim prawdy. Spróbuj naprawdę warto!

A tak swoją drogą, to według Ciebie, angielski jest prosty czy trudny do nauki? Co w jego nauce sprawia Polakom najwięcej trudności? Podziel się swoimi doświadczeniami!

 

ANKIETA ”ANGIELSKI” + NIESPODZIANKA

 

A jeśli szukasz dodatkowych informacji, potrzebujesz pomocy, materiałów do nauki języka angielskiego, to koniecznie mi o tym napisz w poniższej ankiecie, bym wiedziała, jaką wiedzą, jakimi materiałami do nauki, powinnam się z Tobą podzielić.

Dla osób, które wypełnią ankietę i zostawią do siebie adres email mam niespodziankę 🙂

Powered byTypeform

Bibliografia

 

Spodobał Ci się artykuł, udostępnij go znajomym!

Bądź na bieżąco:

zapisz się na newslettera i otrzymaj dostęp do e-booka ”Efektywna nauka języka”;

obserwuj bloga FRANG na Facebooku, Twitterze lub Google+.

 

Lut 16, 2016 | Zamieszczone przez w NIE WIESZ, ŻE WIESZ | 22 komentarze

Komentarze (22)

  1. sara napisał(a):

    Nie jest w cale taki trudny, równie dobrze polski też jest bardzo trudnym językiem dla obcokrajowców, a łatwa gramatyka angielskiego to jest, tylko trzeba ją chcieć zrozumieć.

  2. jaga napisał(a):

    Język angielski jest dla mnie trudnym językiem, szczególnie jeśli chodzi o konwersacje. Znacznie mniejszy problem stwarza mi czytanie. W moim przypadku trudności z przyswojeniem tego języka mogą wynikać z tego, że późno zetknęłam się z tym językiem (w szkole uczono mnie tylko rosyjskiego, który nie stwarzał mi żadnych problemow, a wręcz przeciwnie). Poza tym myślę, że znacznie przewyższają u mnie zdolności do nauk ścisłych i z tego co obserwuje, to takie osoby maja większe trudności jeśli chodzi o naukę języków. A tak w ogóle Pani Aleksandro to gratuluje Pani wybitnych zdolności językowych. Jest Pani genialna 🙂 Pozdrawiam i życzę dalszych osiągnięć.

    • Jaga nie da się ukryć, że każdy z nas ma pewne predyspozycje. Jedni uczą się szybciej pisząc i czytając, drudzy rozmawiając, a jeszcze inni słuchając.
      W tym miejscu warto zwrócić uwagę na fakt, o którym mało kto mówi, że nie każdy musi opanować język zarówno w pisaniu, mówieniu i czytaniu. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. No, bo i po co np. kucharzowi we Francji biegłość konwersacyjna, skoro nie biega z talerzami po sali restauracyjnej, a całe dnie spędza w kuchni, i najważniejsze dla niego jest to, by jak najszybciej, bezbłędnie przeczytać – i to ze zrozumieniem – przepis na podstawie, którego ma coś upichcić…
      Dlatego zanim rozpocznie się naukę czegokolwiek, w tym języka, należy najpierw zadać sobie pytanie: ”Po co chcę się tego nauczyć?”, ”I co koniecznie muszę opanować, by móc robić to czy tamto?”… inaczej czeka nas długa, żmudna, nudna i niekończąca się pseudo nauka.

      Kolejna poruszona przez Ciebie kwestia to długość nauki, która bez wątpienia ma jakieś znaczenie. No właśnie ”jakieś”.
      Niestety nagminnie zapominamy o tym, że najistotniejsza jest jakość tej naszej nauki (zajęć w szkole językowej, korepetycji) a nie tylko ich ilość!
      Czasem warto zapłacić trochę więcej jednocześnie decydując się na mniejszą liczbę zajęć. Dzięki temu zyskuje się przede wszystkim na wiedzy, umiejętnościach i doświadczeniu osoby nauczającej, ale również na ”odzyskanym” wolnym czasie, który można spokojnie przeznaczyć na utrwalanie materiału. Chyba lepsze takie rozwiązanie, niż oczekiwanie, z uporem maniaka, cudów po samym chodzeniu na zajęcia. Po prostu ”tanio, dużo, szybko, bez wysiłku…” się nie sprawdza, bo tak nie wygląda efektywna nauka.

      Co do korelacji pomiędzy nauką języków obcych a zdolnościami do nauk ścisłych też bym była ostrożna. Sama jestem ”podwójnym” inżynierem, a jednak jakoś sobie radzę z nauką języków. Co więcej na podstawie własnych doświadczeń śmiem twierdzić, że zdolności analityczne (m.in. myślenie systemowe, koncepcyjne, wizualne, umiejętności uczenia się, podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów, zdolność kreatywnego myślenia itd.) nie tyle przydają się, co są niezbędne w procesie, jakim jest nauka języka obcego.
      Poza tym są też i takie języki, np. francuski, które są idealne właśnie do nauki dla ‘’technicznych’’. Francuski, jak każdy inny język rządzi się swoimi prawami, ale ma też wiele zasad, który opanowanie ułatwia naukę, a więc na efekty nie trzeba nie wiadomo, ile czekać.
      A tak naprawdę to w tym wszystkim chodzi o jedno. Nauka (czegokolwiek byśmy się nie uczyli) powinna być dla nas przyjemnością, budzić w nas chęć do działania, zdobywania nowej wiedzy, umiejętności, ale tylko ta „dojrzała nauka” (świadomość, że trzeba włożyć wysiłek, popełnić masę błędów, być systematycznym…) doprowadzi nas do celu! – Jaga i tego właśnie Ci życzę! 🙂

  3. maria napisał(a):

    Uczyłam się angielskiego od 4 klasy szkoły podstawowej i nigdy nie sprawiał mi trudnosci 😉 na studiach zapisałam się na dodatkowy język – hiszpański i było ok, ale jakos mi się znudzil…;p teraz, rok od ukonczenia studiów, zapisałam się z kolei na… francuski! – no i z francuskim już nie jest tak łatwo, ale daję radę! 😀

    • Maria nie chce mi się wierzyć, że z francuskim idzie Ci aż tak pod górkę (no chyba, że dopiero startujesz).
      Po pierwsze dlatego, że masz już za sobą naukę dwóch innych języków obcych, a z reguły nauka każdego kolejnego języka jest łatwiejsza.
      Po drugie, angielski, zresztą tak samo jak język polski, ma masę zapożyczeń z języka francuskiego, więc jeśli dobrze znasz angielski (a tak wnioskuję z Twojej wypowiedzi ”nigdy nie sprawiał mi trudności”) to powinno być Ci łatwiej a nie trudniej.
      I po trzecie, język hiszpański należy do tej samej grupy języków, co francuski – romańskich – co dodatkowo powinno korzystnie wpłynąć na przyswajanie francuskiego.
      Jeśli jednak faktycznie masz wrażenie, że idzie Ci jakoś opornie, to napisz dokładniej, co masz na myśli pisząc ‘’z francuskim już nie jest tak łatwo’’ i spróbujemy coś z tym zrobić. Pozdrawiam!

  4. Kasia napisał(a):

    Masz rację, z reguły o takich powodach się mówi. Znajoma nauczycielka angielskiego powiedziała, że angielskiego uczy się cały czas. 🙂

    • Kasiu na pierwszy rzut oka (a może raczej ucha…) angielski wydaje się językiem prostym do nauki, bo praktycznie wszędzie mamy z nim ”kontakt”, a to bez wątpienia ułatwia przyswajanie nowych słówek czy też pomaga w przyzwyczajeniu się do melodii języka. Ale z czasem taki pozorny kontakt z językiem przestaje wystarczać i wtedy nagle pojawia się zdziwienie na co poniektórych twarzach, że jak to możliwe, że tyle lat się uczę i nadal tak mało wiem o tym języku. O 5 przyczynach takiego stanu rzeczy, właśnie przeczytałaś, ale nie bez znaczenia jest też nasz stosunek do nauki, czyli tak jak napisałaś, uczyć się trzeba cały czas. Wielkie dzięki za komentarz. Serdecznie Cię pozdrawiam!

  5. Duke napisał(a):

    Ze wszystkimi wymienionymi pięcioma punktami zgadzam się w pełni. Dodam jeszcze dwa: bardzo duża ilość idiomów (zdecydowanie większa niż w języku polskim) oraz ogromna ilość różnych akcentów, zarówno w obszarze ludzi posługujących się angielskim jako językiem ojczystym (Amerykanie, Anglicy, Walijczycy, Irlandczycy, Szkoci) jak i tych, u których angielski stał się językiem urzędowym w czasach imperium (Indie, Pakistan etc.).

    Tak więc nie ma lekko, sprawne posługiwanie się tym językiem i zdobycie umiejętności rozumienia różnych akcentów wymaga wielkiego wysiłku i ogromnej pracy.

  6. Wszystkie wymienione powody słyszałam podczas nauczania angielskiego. Z jednym na pewno mogę się zgodzić – wielkie bogactwo językowe i przez to mamy po kilka słów na jedno określenie. Dla mnie jest to jednak zaleta, dzięki której poszerzamy horyzonty i pamięć 🙂

    • Każdy kij ma dwa końce, ale niewątpliwie doszukiwanie się zalet i pozytywnych stron w każdej sytuacji sprzyja odniesieniu sukcesu. Tak więc zamiast narzekać na długość procesu uczenia się języka angielskiego, w tym na ilość słów do opanowania podczas jego nauki, raczej namawiałabym, by skupić się na korzyściach, które można osiągnąć poprzez tak wypracowaną siłą rzeczy giętkość umysłu. Dziękują za trafną uwagę 🙂

  7. karo napisał(a):

    Nauka angielskiego nie jest niczym trudnym jeżeli ma się dobre podejście. Czyli systematyczność, postawienie na słownictwo i podejście na luzie do gramatyki, której nie oszukujmy się w Anglii/USA nie słychać. Czemu? Bo mówimy na luzie a nie zdajemy egzamin. Bez idiomów i czasów zaprzeszłych idzie się obejść tak naprawdę do biegłego porozumiewania się wystarczy 6 czasów, ify, mowa zależna i zasadniczo na tym koniec. No i znajomość przynajmniej 9 tys słówek, a taka ilość znajduje się w książkach z liceum dodając do tego jeszcze gimnazjum, wychodzi całkiem niezła sumka.
    Bo prawda jest taka, że uczenie się kilkunastu słów znaczących to samo jest zupełnym bezsensem, wystarczy znać 2. Resztę można wyciągnąć z piosenek i filmów.
    A i zapomniałam wymowa to najłatwiejsza rzecz w angielskim (nie mówię o kaleczeniu tylko o wymowie z lekkim akcentem). Wystarczy oglądać dużo filmów z napisami i słuchać, co mówią a iść na łatwiznę i czytać napisy.

  8. Adasso80 napisał(a):

    Ja bym nie przesadzał z tymi trudnościami związanymi z nauką języka angielskiego. Tak naprawdę z własnego doświadczenia widzę, że kluczowe znaczenie mają preferencje indywidualne i predyspozycje do nauki. Mi osobiście angielski zawsze łatwo „wchodził”, ale nie każdy tak ma. Z kolei jak chodzi o mówienie i swobodną komunikację było znacznie gorzej i dopiero na wyjazdach z Just Speak zacząłem jako tako ogarniać mówienie, na pewno było to bardzo pomocne w przełamywaniu bariery w komunikacji. Co do samej oceny poziomu trudności angielskiego – dla mnie nie jest on trudny, ale ma mnóstwo zakamarków i pułapek. Wiedzę o nich siłą rzeczy zdobywamy stopniowo, powiedziałbym, że często przez długie lata nauki i praktyki. Pozdrawiam 😉

    • Adasso80 dziękuję, że zechciałeś podzielić się swoim doświadczeniem i opinią w tym temacie. Fakt, nie da się ukryć, że pewne rzeczy, w tym nauka języka obcego, jednym przychodzą łatwiej innym trudniej. Natomiast jeśli chodzi o stwierdzenie, że nauka języka nie idzie, bo się nie ma preferencji czy predyspozycji jednak bym uważała. Z doświadczenia wiem, że to nie do końca prawda, bowiem każdy z nas ma jakieś wrodzone talenty, kwestia tylko w tym, by w odpowiedni sposób z nich korzystać. Tak więc uważam, że każdy z nas jest w stanie nauczyć się (nie tylko) języka (ale i innych rzeczy), tylko trzeba się do tego w odpowiedni sposób zabrać. A jeśli nie wie się jak, to wtedy warto skorzystać z pomocy osoby bardziej doświadczonej zarówno pod względem językowym, jak i metodycznym. Wtedy jest duża szansa na bardziej efektywną i satysfakcjonującą naukę 🙂

  9. Pawel napisał(a):

    Dzień Dobry! Z wielką chęcią przeczytałem ten artykuł, mimo tego iż język ten nie sprawiał mi problemów. Szczególnie jeśli chodzi o wymowę oraz budowę zdań. Trzeba po prostu chcieć! Język angielski jest, według mnie, najprzyjemniejszym językiem.

    Gramatyka może i jest czasami złośliwa, jednak porównując z niemiecką oraz japońską (tam to dopiero jest masakra), to ta angielska jest prosta jak bułka z masłem.

    Słówka może i jest ich dużo jednak są one dość proste (choć to jest względne od osoby). Zauważa się to jednak dopiero, gdy zacznie się uczyć niemieckiego, gdzie do każdego słowa jest jeszcze rodzajnik (często rodzaj rzeczownika jest inny niż w j. polskim) albo wcześniej wspomnianego japońskiego (tam, do prawie każdego rzeczownika przypisany jest inny znak).

    Angielski nie ma też dodatkowych utrudnień. Budowa zdania po angielsku jest bardzo podobna do polskiej. Używa się tego samego alfabetu i tak dalej, i tak dalej…

    Jednak warto przypomnieć najważniejsze! Dopóki dany język ci się [nie] spodoba, dopóty nie nauczysz się [tego] języka. Nawet najprostszego na świecie! 😉

    • Paweł bardzo ciekawe wnioski wysnułeś na podstawie swoich doświadczeń z nauki innych języków obcych. Co tu dużo pisać. Nie da się ukryć, że są i inne języki, których nauka zapewne jest dużo trudniejsza od nauki języka angielskiego. Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że i je da się opanować. A żeby tak się stało trzeba spełnić kilka warunków. Między innymi ten, o którym wspomniałeś na końcu swojej wypowiedzi, tzn. że nie da się nauczyć języka, którego się nie lubi. Przykre, ale prawdziwe. Co zrobić?!

      P.S. W kwadratowym nawiasie dodałam [słowa], których chyba zabrakło… No właśnie chyba, tak więc proszę daj znać czy mam rację, czy może coś źle zinterpretowałam 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  10. K. napisał(a):

    Według mnie jest łatwy, a twierdzę tak na swoim przykładzie. Kiedyś na rozmowie kwalifikacyjnej nie byłam w stanie odpowiedzieć po angielsku nawet jednym zdaniem, po półtora roku dostałam tę pracę, a uczyłam się niezbyt intensywnie przez około pół roku. Wciąż nie mówię zbyt płynnie i mam problem z rozumieniem innego akcentu niż polski, ale jest już dużo lepiej.

    • K. 😉 gratuluję zdobycia wymarzonej pracy, a przede wszystkim wytrwałości w dążeniu do celu! Well done 🙂 Twoja historia jest żywym dowodem na to, że tak jak już wielokrotnie wspominałam nauka języka rzadko kiedy jest celem samym w sobie (Ciebie najwyraźniej zmotywowała chęć zdobycia odpowiedniej pracy), więc szukając motywacji do nauki warto zastanowić się, po co faktycznie chcemy opanować dany język. Poza tym udowodniłaś również niedowiarkom, że jak się chce to się da i nawet rozmowa kwalifikacyjna w języku angielskim jest do przejścia. Swoją drogą zachęcam Cię również do podzielenia się swoimi doświadczeniami i w tej kwestii, bo jestem pewna, że miałabyś o czym opowiadać W każdym razie pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dalszych sukcesów językowych i zawodowych!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Premium Wordpress Themes by UFO Themes
error: Content is protected !!
Więcej w NIE WIESZ, ŻE WIESZ
Francuski jest trudny. Największy mit dotyczący nauki języka francuskiego.
NAJWIĘKSZY MIT DOTYCZĄCY NAUKI JĘZYKA FRANCUSKIEGO

  Język francuski jest trudny.    Pisze się jedno, a czyta drugie!       Największym mitem krążącym na temat języka francuskiego...

Zamknij